IT is not rocket science
Leave a Comment

Kto się boi networkingu?

Ten moment, w którym przestajesz wpatrywać się w milczeniu w rzędy ludzkich karków, nadwyrężając własny żeby zobaczyć tę jedyną osobę, który stoi przodem do Ciebie i o czymś mówi.

Także ten moment, w którym znajdujesz znajomych i udaje Wam się porozmawiać, zwłaszcza o tym, co przed chwilą usłyszeliście. Niekiedy czasu jest tak mało, że postanawiacie spędzić resztę dnia w swoim towarzystwie i wymykacie się na długi lunch.

Albo kiedy stojąc w kolejce po kawę spotykasz nową osobę i nie masz nic przeciwko temu żeby kolejka szła coraz wolniej.

Albo moment, w którym możesz wreszcie odwócić się do osoby siedzącej obok i z zaangażowaniem skomentować to, co właśnie usłyszałaś.

Ten moment to najlepszy moment w czasie konferencji: przerwa. Moment, w którym przestajemy być pasywnymi zakładnikami schematu wydarzenia i włączamy się w nie jako aktywni, kreatywni, komentujący uczestnicy.

Dlaczego warto wzmacniać wartość wydarzeń nie tylko poprzez doborowy skład ekspertów-mówców? W jaki sposób dbałość o włączające doświadczenie uczestników przekłada się na zysk wszystkich stron? I dlaczego networking powinien trwać przez całą konferencję?

Przeżyj to sam

Będąc po drugiej stronie projektora/sceny/mikrofonu – jako biorczyni i uczestniczka różnych wydarzeń – obserwuję jak ich organizatorzy w niezamierzony sposób tracą wartość ogromnych wysiłków i przygotowań poprzez powtarzanie konkretnych schematów. Dotyczą one budowania wydarzenia na opozycji ‘ekspert’ vs ‘nie-ekspert’ poprzez oddanie kontroli doświadczenia nowej wiedzy, inspiracji, fenomenu od-uczania się ekspertom na scenie. Taki wybór ogranicza i uniemożliwia zaangażowanie ‘nie-ekspertów’ – w rezultacie grono uczestników służy jedynie za pasywnych biorców zamiast uznać i włączyć ich doświadczenie, zwątpienie i zaciekawienie w tok całego wydarzenia. Wartość wydarzeń obniżają więc znane skrypty:

  • Jednostajna agenda wystąpień
    Dlaczego? Monolog wystąpienia i krótka sesja Q&A wywołuje pierwszą odważną lub ekstrawertyka, którzy podniosą ręce z pytaniami wpływając tym samym na przebieg rozmowy – w rezultacie 4-5 osób zadecyduje o kierunku dyskusji a pozostałe kilkadziesiąt lub kilkaset pozostanie bierne. Nie, nie każdy musi chcieć aktywnie decydować, ale każdy powinien mieć wybór – a sam sposób włączania się w decyzję nie musi być dopasowany do ‚odważnych’ lub ‚ekstrawertyków’.
  • Wystąpienia trwające powyżej 20 minut 
    Dlaczego? Ryzyko znużenia i braku uwagi rośnie z każdą prelekcją. Efektywna iteracyjność przyswajania informacji i uczenia się podpowiada interwały pomiędzy 10 a 20 minut, w czasie których powinien realizować się monopol eksperta na monolog a słuchający go mogą polegać na swoim pełnym skupieniu. Po tym czasie powinna jednak nastąpić zmiana i przerwa – na przykład taka, która w 2-4 minuty zaangażuje uczestników przełamując jednostajność doświadczenia.
  • Brak lub zbyt mechanicznie zorganizowane sesje networkingowe
    Dlaczego? Zaanonsowanie w agendzie ‚networkingu’ i zostawienie uczestników samym sobie nie wystarcza żeby miały miejsce wartościowe relacje. W wybiórczy sposób umożliwia się natomiast zaangażowanie głównie wytrawnym networkerom, tzn. osobom pewnym siebie, które mają przećwiczone pitchowanie swojej marki osobistej. Promując tym samym kategoryczną postawę ‘wiem, po co tu przyszłam’ oraz kult perfekcji – pozbawia się miejsca na ‚autentyczne ja’ oraz zamyka na niespodzianki. Dobrze widziane jest natomiast ‚stargetowane ja’, które należy efektywnie kapitalizować.

Chcemy być sobą

W rezultacie wszyscy tracą kiedy networking nie zapewnia bezpiecznej atmosferu autentyzmu i nie wspiera budowania wartościowych relacji. Wzmacnianie przekazu o pokazywaniu ‘najlepszego ja’ sprzyja frustracji, blokuje innowacje oraz możliwości, o jakich nam się nie śniło.

Networking nie powinien być krótką serią fajerwerków, po której zostają huk cudzych autoprezentacji w uszach oraz swąd wypalonych oczekiwań.

Budowanie relacji – nawet w czasie konferencji – jest procesem oraz empirią, które powinny być wspierane i wielokrotnie aktywowane w kontekście przepływu całego wydarzenia.

Na zdjęciu widać moje odręczne notatki – jeden ze scenariuszy networkingu jako rozgrzewki w budowaniu relacji, aktywowany na początku wydarzenia dla project managerów. Dzięki praktyce oraz twórczej adaptacji Liberating Structures mogłam wykorzystać tytuły oraz fragmenty znanych polskich piosenek, które posłużyły mi za strukturę interakcji. Polegała ona na 1-minutowych rozmowach w parach zaczynających się od dokończeniu zdania, które losowo odczytywałam. Każda z osób miała 30 sekund na odpowiedź, która mogła dotyczyć sfery zawodowej lub zupełnie innej. Następnie miała miejsce kolejna iteracja z nowym ‘przebojem’ i nowym partnerem/partnerką do rozmowy. Dowolność odpowiedzi i dynamiczna wymiana wrażeń przyczyniły się do tego, że przez resztę wydarzenia łatwiej było poznać nowych ludzi. W końcu chodzi o to, by poznawać innych i dać się samej poznać.

To jest niepoważne! Tak, ale właśnie niepoważne – żartobliwe, ekscentryczne, nietypowe – struktury interakcji mogą wyzwolić niespodziewane rezultaty. Poważne schematy prowadzą do przewidywalnych efektów. Konferencje i networking powinny inspirować, mnożąc zaskakujące ‘aha!’ oraz stawiając na wartościowe perspektywy na wynos – zarówno tematyczne, jak i relacyjne.

W poszukiwaniu innowacji oraz autentycznej współpracy zapraszam na meetupy Liberating Structures Wrocław 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s