Miesiąc: Kwiecień 2015

Mailowy ping-pong: człowiek człowiekowi mailem

via http://timemanagementninja.com/ Mailowy ping-pong to dyscyplina uprawiana w dużych firmach i korporacjach, która z dyscypliną nie ma nic wspólnego. Stanowi raczej grę bez zasad, w której nikt nie wygrywa a ewentualne punkty przyznawane są tym, którzy pierwsi ustąpią i przestaną odbijać maile. Ogólna definicja gry potwierdza, że chodzi o dynamiczną oraz ilościową wymianę wiadomości pomiędzy co najmniej dwiema osobami. Zaangażowani w grę celują albo w szybkość swoich odpowiedzi – co wyklucza rzetelne zapoznanie się z treścią wiadomości, na którą odpowiadają – albo w ich zasięg, związany z dodawaniem do korespondencji nowych odbiorców-czytelników. Bez względu na starania, wynik gry jest jednak zawsze ten sam: bezproduktywność, naruszenie etykiety biznesowej oraz brak szacunku dla wszystkich stron – nierzadko przypadkowo – zaangażowanych w konwersację. Poza tym jest to strata czasu, energii, dobrego humoru, a czasem uszczerbek na godności u głównych rozgrywających. Czy grasz w grę? Każda aktywność sportowa zaczyna się od rozgrzewki – nie inaczej jest w tym przypadku. Mailowy ping-pong może zacząć się niewinnie: od nieporozumienia wywołanego komentarzem, opinią lub zwykłym pytaniem. Prowadzi to w konsekwencji do błędnej …

Skrzynka mailowa: codzienny survival

via http://comicallyvintage.tumblr.com/ Wszyscy się nią zajmują. Niektórzy cały czas, inni z przerwami. Skrzynka mailowa: syzyfowy głaz wtaczany na górę korporacyjnej i firmowej codzienności. Do przodu, czyli do tyłu Mój dzień w pracy zaczynam od przeczytania maili. Nie robię niczego niezwykłego, czego nie robią inni. Przeznaczam jednak na to najwyżej 15 minut – w tym czasie pobieżnie analizuję i segreguję wiadomości, decydując o ich priorytecie. Dzięki temu mogę zaplanować najbliższe osiem godzin, rezerwując w kalendarzu czas na konkretne zadania. Rano, podczas rytualnego kwadransu z outlookiem, rzadko odpowiadam na maile, chociaż zdarzają się wyjątki. Dlaczego jednak nie odpisuję od razu, nawet jeżeli chodzi tylko o ‚dziękuję’? Przecież zajęłoby to tylko parę minut, w rezultacie czego miałabym mniej wiadomości do rozpracowania i wykonałabym jakąś część pracy. Nie postępuję jednak w ten sposób, ponieważ stanowi to pułapkę, która jedynie z pozoru wydaje się być efektywną metodą redukcji zadań do wykonania. W rzeczywistości bowiem zamiast być do przodu – jesteśmy do tyłu, gdyż taki system działania bezwzględnie angażuje naszą uwagę i energię. To nic, że są to mikro aktywności – …

Out of office: sztuka znikania

Mówisz: urlop, myślisz: out of office ,Aktualnie przebywam na urlopie do dnia xyz Pierwszego dnia po powrocie do biura kasuję wszystkie wiadomości. Jeżeli uważasz, że Twoja wiadomość nadal będzie aktualna po dniu xyz – proszę wyślij ją do mnie ponownie’. Ten tekst jest dla Ciebie jeżeli jesteś osobą, która: 1. W ostatni dzień w pracy przed urlopem: – blednie w panice wobec konieczności delegowania zadań na czas swojej nieobecności: jak?, co?, komu? – bije rekord nadgodzin z powodu gorączkowych, chaotycznych przygotowań do armagedonu, który być może akurat nastąpić podczas jej nieobecności – jest spokojna i zrelaksowana perspektywą wypoczynku i nie niepokoi nikogo faktem swojej nieobecności 2. W trakcie urlopu: – czyta i odpowiada na służbowe maile i sms-y – odbiera służbowe telefony 3. W pierwszy dzień w pracy po urlopie: – spędza osiem – lub więcej – godzin by z pokutniczą miną (kara za grzech czasu wolnego od pracy?) przeczesywać skrzynkę odbiorczą i czytać wszystkie wiadomości Urlop od pracy jest Twoim świętym prawem i obowiązkiem. Nigdy jednak go nie doświadczysz, jeżeli odpowiednio nie zakomunikujesz swojej …

Zawód Asystentka

via ,Girls’ HBO series Akt I, scena (zawsze ta sama) Rozmowa o pracy, pensji i o modzie na sukces. – A ty czym się zajmujesz? – Jestem w sumie/właściwie/po prostu asystentką. Kurtyna opada. Nie ma braw, nie będzie bisów. Po której stronie kurtyny stoisz: na scenie, czy na widowni? Opowiedz mi o swojej pracy a powiem ci, kim jesteś Jeżeli nie będziesz mówić o sobie dobrze – z szacunkiem, nikt inny tego za Ciebie nie zrobi ani nie uwierzy w Twoje umiejętności – zwłaszcza Ty sama. Jeżeli będziesz systematycznie umniejszać swoją rolę zawodową, zdolności i zasługi – zawsze odbije się to echem. Nie licz na to, że ktoś – słysząc Twoje słowa – zaprzeczy, mobilizując Cię do zmiany: ‚To niemożliwe! Na pewno nie jesteś jakąś asystentką, ale kimś, bez kogo Twój przełożony i zespół nie mogliby sobie poradzić! Na pewno jesteś kimś więcej niż zbiorem punktów w opisie stanowiska, które odhaczono w czasie rozmowy kwalifikacyjnej. Pokaż, że jest inaczej!’ Tak, w każdej najmniejszej kwestii trzymaj swoją stronę. Język kreuje rzeczywistość – nie warto kopiować manier i bezrefleksyjnie …